Witajcie. Pomyślałam sobie, że dziś wstawię coś cudzego autorstwa. Podzielę się z Wami moimi gustami. :) Z poezji starszej uwielbiam Kochanowskiego. ;) Więc wstawię, któryś z jego trenów. Poproszę w komentarzach opinie na temat tego poety renesansu. Jak sądzicie, treny są formą jego żalu, smutku po stracie dziecka czy może to tylko taki fortel artystyczny i jego emocje nie były aż tak wyraźne? W gimnazjum, bardzo długo dyskutowałam na ten temat z moją polonistą. Myślę, że nie można napisać czegoś tak pięknego jak te 19 trenów, nie przeżywając w sobie tak głęboko tych wszystkich uczuć. W przyszłym tygodniu przybliżę Wam postać Kochanowskiego, ponieważ bardzo go podziwiam i jego twórczość.
Tren 5
Jako oliwka mała pod wysokim sadem
Idzie z ziemie ku górze macierzyńskim śladem,
Jeszcze ani gałązek, ani listków rodząc,
Sama tylko dopiro szczupłym prątkiem wschodząc
Tę jesli, ostre ciernie lub rodne pokrzywy
Uprzątając, sadownik podciął ukwapliwy,
Mdleje zaraz, a zbywszy siły przyrodzonej,
Upada przed nogami matki ulubionej -
Takci się mej namilszej Orszuli dostało.
Przed oczyma rodziców swoich rostąc, mało
Od ziemie się co wznióswszy, duchem zaraźliwym
Srogiej Śmierci otchniona, rodzicom troskliwym
U nóg martwa upadła. O zła Persefono,
Mogłażeś tak wielu łzam dać upłynąć płono?